Byłoby to komiczne, gdyby nie było tragiczne
Akcja na 2-0 w meczu Podbeskidzie vs Wisła Kraków to nieprawdopodobny popis indolencji naszych piłkarzy.
Głębsza analiza akcji, po której straciliśmy bramkę nasuwa takie pytanie: Czy można było zagrać gorzej. Odpowiedź: byłoby trudno.
Michal Frydrych – Nasz środkowy obrońca, który w ostatnich miesiącach dostał więcej pochwał niż Dawid Podsiadło w „X Factorze” wybiegł nie wiedzieć czemu na połowę Podbeskidzia i cała akcję oglądał truchtając z bezpiecznej odległości 15 metrów.
Nikola Kuveljić – Biegł kilkanaście metrów za zawodnikiem Podbeskidzia, ale w sumie to mógł zostać na połowie przeciwnika. Wyszłoby na to samo.
Piotr Starzyński – W pewnym momencie wydaje się, że mógłby dogonić atakującego piłkarza Podbeskidzia, ale nie chciał dublować Kuveljicia i odpuścił, a szkoda.
Maciej Sadlok – Nasz lewy obrońca mógł zapobiec strzeleniu gola. Gdy rozpoczęła się kontra był bliżej naszej bramki od Dawida Niepsuja o jakieś 15 metrów. Mimo to dał się wyprzedzić i ostatecznie nie udało mu się zablokować strzału.
Uroš Radaković – Na plus Uroša Radakovicia należy zaznaczyć, że był tam gdzie powinien, czyli w naszym polu karnym i próbował nie dopuścić do strzału Kamila Bilińskiego. Ostatecznie jednak dał się wyprzedzić w ułamku sekundy i odbił piłkę tak, że Mateusz Lis nie miał szans na obronę.
Łukasz Burliga – Nieobecny.
Dwóch piłkarzy Wisły w tej akcji zachowało się przyzwoicie. Jeden to Mateusz Lis, a drugi już w Wiśle nie gra, bo to Dawid Niepsuj. Zawsze to jest miłe jak były piłkarz nie cieszy się ze strzelenia gola Wiśle, szczególnie taki, który może mieć żal, że go w Krakowie nie doceniono.