Mick Jagger ogląda Wisłę Kraków fot. Chat GPT

Co Mick Jagger zrobi w urodziny?

W niedzielny wieczór, kwadrans przed zachodem słońca, na Synerise Arenie zabrzmi pierwszy gwizdek nowego sezonu Ekstraklasy. Wisła wraca do swojego naturalnego środowiska.


Wraca tam, gdzie przez dziesięciolecia wyznaczała rytm polskiej piłki. Do walki o czołowe miejsca w tabeli. Do rywalizacji o prymat w Krakowie. Do korespondencyjnych pojedynków z najbardziej zasłużonymi markami krajowego futbolu. Tam właśnie jest jej miejsce.


Paradoksalnie, największym zwycięstwem ostatnich lat może okazać się jednak nie sam powrót, lecz droga, która do niego prowadziła. Pierwszoligowy czyściec był doświadczeniem bolesnym, ale potrzebnym. Nauczył pokory – tej wartości, która w futbolu jest równie cenna jak talent. Dobrze byłoby, gdyby pozostała z piłkarzami, działaczami i kibicami także wtedy, gdy znów zacznie smakować zwycięstwo.


Reflektory o sile tysięcy luksów oświetlą twarze wiślackich zawodników, którzy rozpoczną sezon meczem z GKS-em Katowice. Najprostsze życzenie jest równie oczywiste, co banalne – aby po końcowym gwizdku na koncie Białej Gwiazdy dopisano pierwsze trzy punkty sezonu 2026/2027.


Tylko że z Wisłą od dawna nie chodzi już wyłącznie o punkty.
1:0? Mało!
2:0? Mało!!
Wygrane w Ekstraklasie? To dopiero początek.

Kibice Wisły zawsze mieli skłonność do marzeń większych niż podpowiada rozsądek. Ich wyobraźnię od lat rozpala nie tylko mistrzostwo Polski, ale hymn Ligi Mistrzów. Ktoś powie, że to zuchwałość. Być może. Ale przecież jeszcze niedawno Wisła potrafiła reprezentować Polskę w europejskich pucharach jako pierwszoligowiec. Skoro futbol raz udowodnił, że lubi przeczyć logice, dlaczego miałby przestać właśnie teraz?


Dlatego pierwszy krok nowego sezonu zostanie zauważony także daleko poza Krakowem.


Można przypuszczać, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych kibiców Arsenalu odpowiednio zaplanuje swoje urodzinowe przyjęcie. Na dziewięćdziesiąt minut zniknie z grona gości, by sprawdzić, co dzieje się przy Reymonta. Nie dlatego, że Wisła jest dziś potęgą europejskiego futbolu. Nie jest. Ale dlatego, że Arsenal może przyjechać do Krakowa.


Ludzie zakochani w piłce potrafią rozpoznać moment, w którym zaczyna się ciekawa historia.


Mick Jagger kończy w niedzielę 26 lipca osiemdziesiąt dwa lata.


Jeśli choć przez chwilę odłoży urodzinowy toast, by sprawdzić wynik z Krakowa, będzie to kolejny dowód na to, że futbol od czasu do czasu przekracza granice stadionów, miast i krajów.


Za kilkadziesiąt godzin sędzia zagwiżdże po raz pierwszy. Potem będą podania, faule, spalone, gole. W poniedziałek tabela pokaże zaledwie trzy punkty albo ich brak. Tabele są jednak pamięcią bardzo krótką.


Ludzie pamiętają coś innego. Chwilę, w której znowu zaczęli wierzyć, że przyszłość może być większa od przeszłości. Być może właśnie dlatego, gdzieś daleko od Krakowa, osiemdziesięciodwuletni Mick Jagger na chwilę odłoży urodzinowy toast, by sprawdzić, jak zaczyna się nowa historia przy Reymonta.


Bo wielkie opowieści rzadko ogłaszają swoje narodziny. Po prostu zaczynają się od pierwszego gwizdka.

Czym różni się strona WislazKrakowa.pl od innych wiślackich witryn? Tym, że nie musisz i nigdy nie będziesz musiał klikać w żadne reklamy. Doceń to i zaglądaj tu regularnie.

Czytaj też Wiślaku

Wiślackie Newsy
GKS Katowice fot. Chat GPT