Powrót Wielkiego Alana
Czy już dziś zobaczymy występ Alana Urygi, piłkarza, z którym kibice Wisły Kraków wiążą wielkie nadzieje?
Alan Uryga miał stanowić o sile obronnej Wisły Kraków w tym sezonie, ale pechowa kontuzja podczas wakacji ponowny debiut urodzonego w Krakowie piłkarza odsunęła w czasie. Być może trener Adrián Guľa da naszemu obrońcy zagrać już w meczu z Górnikiem Zabrze. Zapewne nie od początku, ale kilka/kilkanaście minut. Być może nawet od początku 😊
Na co liczymy, my kibice Wisły, w kontekście powrotu Alana Urygi?
1. Przede wszystkim liczymy na to, że nasz piłkarz poprawi grę obronną Wisły, wprowadzi więcej spokoju w tyłach, czyli po prostu spowoduje, że Wisła będzie traciła mniej bramek (dla przypomnienia więcej bramek od nas straciły tylko Górnik Łęczna, Wisła Płock i Cracovia).
2. Po drugie – i to jest sprawa bardzo ważna w kontekście budowy nowej Wisły – liczymy na to, że Alan Uryga zostanie liderem drużyny. W tej chwili takiego lidera z prawdziwego zdarzenia jak Radek Sobolewski bardzo w Wiśle brakuje. Alan ze swoim spokojem, ale mocnym charakterem i odpowiednim miejscem urodzenia ma wszystkie atuty by takim liderem się stać.
3. Wreszcie na koniec – choć z tego rozliczać go nie będziemy – liczymy też na to, że nasz stoper strzeli kilka bramek. Średnią w karierze ma 1 gol na 7,5 meczu, ale w poprzednim sezonie miał znacznie lepszy wynik, bo w 27 spotkaniach trafił do siatki 5 razy. Zresztą jedna z tych bramek – jak pamiętamy – padła na Reymonta 22.
Oczekiwanie wobec Alana Urygi są duże, może nawet trochę za duże, ale coś nam się wydaje, że nasz nowy/stary futbolista sobie z tą presją poradzi. Świadczą o tym jego wypowiedzi z ciekawego wywiadu jaki przeprowadził z nim Bartek Karcz z Gazety Orlen Krakowskiej:
– Już gdy podpisywałem kontrakt wiedziałem, jak duże są oczekiwania w Wiśle związane z moim powrotem. Słyszałem to od właścicieli, prezesów, później od trenera. Osobiście też tak to czuję, że w okresie gry w Płocku poczucie własnej wartości mocno u mnie wzrosło. Jestem pewien swoich umiejętności. Wiem, ile mogę dać drużynie zarówno na boisku jak i w szatni.
– A to prawda, że Arkadiusz Głowacki powiedział panu, że jeśli ktoś ma wziąć numer po nim, to właśnie pan?
– Na pewno był jedną z osób, które miały decydujący wpływ na to, że ostatecznie wziąłem „szóstkę”. Powiedział mi, że będzie szczęśliwy, jeśli to ja wezmę ten numer po nim. Ostateczną decyzję podjąłem po rozmowie z synem Olivierem, który też powiedział mi, żebym brał „szóstkę”.
– Skoro już pojawiły się porównania do Arkadiusza Głowackiego, to czy kiedyś podobnie jak on Alan Uryga zostanie kapitanem Wisły Kraków?
– Dla mnie to jest na razie na tyle odległy temat, że kompletnie się nad tym nie zastanawiałem. Widzę jednak naszą szatnię, mogę brać teraz wreszcie bardziej aktywny udział w jej funkcjonowaniu i zdaję sobie sprawę, że niewielu jest już tutaj doświadczonych, mocno związanych z klubem Polaków. Jest Kuba Błaszczykowski, jest Maciek Sadlok. Nie mogę zatem się dziwić, że będą pojawiać się takie głosy, że kiedyś zostanę kapitanem Wisły. Na razie jednak jeszcze o tym nie myślę. Teraz przede wszystkim chcę wreszcie znów zagrać w oficjalnym meczu „Białej Gwiazdy”. Później muszę się zacząć sprawdzać jako piłkarz, jako jeden z liderów na boisku, w szatni. A wtedy kiedyś być może założę opaskę kapitana. Już teraz czuję natomiast, że mogę być w szatni Wisły Kraków ważną osobą.
Cały wywiad dostępny w Gazecie Krakowskiej.