Fot. Chat GPT

Szwajcarskie święto w Gliwicach

Sobota. 1 sierpnia. Dla dwóch piłkarzy krakowskiej Wisły to dzień wyjątkowy.

Przed najładniejszym obiektem w Ekstraklasie przy ulicy Okrzei w Gliwicach wszystko będzie wyglądało zwyczajnie. Kilka szalików przewieszonych przez ramiona, dzieci ciągnące rodziców w stronę kołowrotków, zapach grillowanej kiełbasy mieszający się z upajającym aromatem świeżo skoszonej murawy (dlaczego nikt nie produkuje dezodorantu o zapachu murawy konkretnego stadionu?). Piast Gliwice – Wisła Kraków – dla większości kibiców będzie to kolejna potyczka na ligowej szachownicy.


Futbol ma jednak tę osobliwą właściwość, że meczowa historia rzadko rodzi się na boisku. Znacznie częściej piłkarski duch przemierza setki kilometrów i dociera stadionu. W sobotę 1 sierpnia duch wspólnoty i jedności wyruszy z Aarau do Gliwic.


To spokojne szwajcarskie miasto, położone nad rzeką Aare, nie jest miejscem, które zwykle pojawia się w piłkarskich rozmowach. 1 sierpnia Aarau nie myśli jednak o futbolu. Myśli o kraju, który siedem wieków temu powstał bardziej dzięki wzajemnemu zaufaniu niż przewadze militarnej.


W południe na Maienzugplatz zabrzmią przemówienia, orkiestry Roggehuse-Musig i Stadtmusik Aarau zagrają marsze, mieszkańcy usiądą przy długich stołach, a miasto poczęstuje wszystkich prostym, warzywnym risotto. W szwajcarskiej tradycji nawet świętowanie ma w sobie coś z dobrze zorganizowanej wspólnoty – mniej fajerwerków, więcej poczucia, że siła rodzi się z ludzi, którzy potrafią działać razem.


To właśnie z takiego świata pochodzi Raoul Giger.


Kiedy w Aarau rozpocznie się świętowanie rocznicy Paktu Federalnego z 1291 roku – zawartego przez Schwyz, Uri i Unterwalden na legendarnej łące Rütli – Raoul Giger będzie zamykał za sobą drzwi stadionowej szatni w Gliwicach. Nie usłyszy orkiestry ani przemówienia burmistrza. Nie spróbuje świątecznego risotta. Zamiast tego będzie wsłuchiwał się w znajome dźwięki: stuk korków o beton, szelest taśm zakładanych na kostki, ostatnie uwagi trenera i ciszę, która zawsze zapada tuż przed wyjściem na murawę.


To jedna z największych iluzji futbolu, że o meczu decydują tablice taktyczne. Trenerzy godzinami przesuwają magnesy po planszach, analizują pressing, ustawienie linii obrony i fazy przejściowe. Potem pierwszy gwizdek i niemal natychmiast cały ten porządek zaczyna ustępować miejsca chaosowi. Jeden odbity strzał, jeden nieudany wślizg, jeden sprint skrzydłowego potrafią zmienić scenariusz przygotowywany przez cały tydzień. Taktyka nie znika, po prostu przestaje należeć do trenerów. Przechodzi w ręce (nogi) piłkarzy.

Raoul Giger fot. Krzysztof Porębski / www.fotoporebski.pl
fot. Krzysztof Porębski / www.fotoporebski.pl


Dlatego najbardziej fascynujące miejsce stadionu nie znajduje się ani przy ławkach rezerwowych, ani na trybunie prasowej. Jest nim tunel prowadzący na murawę. Tam jedenastu ludzi przestaje być zbiorem indywidualności, a staje się organizmem. W tym krótkim marszu nie ma już miejsca na wątpliwości. Jest tylko odpowiedzialność za partnera stojącego obok.


Nieprzypadkowo właśnie od wspólnoty zaczyna się także historia Szwajcarii. Konfederacja nie narodziła się z podboju, lecz z umowy, że w obliczu zagrożenia nikt nie zostanie sam. To zaskakująco współczesna definicja dobrze funkcjonującej defensywy.

Każdy obrońca wie, że jego największym przeciwnikiem nie jest napastnik. Jest nim chwila, w której linia przestaje poruszać się razem. Jeżeli Wisła chce podążać drogą ku jubileuszowemu mistrzostwu, będzie potrzebowała takiej jedności. Nie efektownych fajerwerków ani pojedynczych zrywów, lecz dyscypliny, z której słyną najlepsze zespoły. Czasem o zwycięstwie decyduje nie spektakularny drybling, lecz obrońca, który we właściwej sekundzie zrobi pół kroku do przodu.


Być może właśnie dlatego data tego meczu wydaje się czymś więcej niż przypadkiem. Kiedy w Aarau mieszkańcy będą świętować narodziny Konfederacji, jeden z ich rodaków będzie próbował zbudować inną wspólnotę – znacznie mniejszą, liczącą zaledwie jedenastu ludzi w koszulkach z Białą Gwiazdą. Jeśli przez dziewięćdziesiąt minut pozostaną równie zgodni jak kantony, od których przed siedmioma wiekami zaczęła się historia Szwajcarii, kibice Wisły mogą wracać z Gliwic z poczuciem, że wykonano kolejny, niepozorny, ale bardzo ważny krok na drodze do mistrzostwa. W futbolu największe zwycięstwa niemal zawsze zaczynają się od ludzi, którzy potrafią działać razem.

Gniess de schöni Tag ond en guete 1. Auguscht, Raoul!*

Jérémy Guillemenot – również Helwet, genewczyk – niech i on przyjmie życzenia!

Je vous souhaite une excellente fête nationale suisse!**

* Ciesz się pięknym dniem i wszystkiego dobrego z okazji 1 sierpnia, Raoul!

** Wszystkiego najlepszego z okazji szwajcarskiego Święta Narodowego!

Czytaj też Wiślaku

Wiślackie Newsy
Jordi Sánchez fot. Krzysztof Porębski / www.fotoporebski.pl
Wiślackie Newsy
Wiślackie wiadomości z lipca 2026 fot. Chat GPT