Jeden kierunek: Mistrz Polski AD 2027

Niedzielna potyczka Białej Gwiazdy zapowiada się zagadkowo. Czy trener Jop będzie rotował składem? Czy zobaczymy nowych zawodników? Czy obrona tym razem spisze się na medal? I wreszcie: czy Jordi Sánchez podtrzyma swoją serię meczów ze zdobytym golem?

Po czterech kolejkach Wisła porusza się według osobliwego rytmu: zwycięstwo, porażka, zwycięstwo, porażka. Analityczny mózg podpowiada więc remis. Ewentualnie, przy odrobinie optymizmu, niewielkie zwycięstwo. W sam raz na spokojny marsz w górę tabeli.

Zwłaszcza że 23 sierpnia jest datą szczególnie odpowiednią dla drużyny, która powinna wreszcie obrać jeden kierunek.


Tego dnia w 1617 roku w Londynie pojawiła się pierwsza ulica jednokierunkowa – Pudding Lane. Rozwiązanie było prozaiczne: trzeba było uporządkować ruch wozów jadących z pobliskiego targu. Miasto, jak to miasto, miało już wtedy swoje problemy z korkami. Londyńczycy którzy nie wymyślili jeszcze wtedy piłki nożnej, zrozumieli podstawową zasadę: czasem wszystkim jedzie się łatwiej, jeśli nie każdy jedzie tam, gdzie akurat ma ochotę.


Być może w Szczecinie trener Jop powinien przypomnieć drużynie tę starą londyńską lekcję. Jeden kierunek. Mistrz Polski AD 2027?


Brzmi odważnie. Ale przecież sezon dopiero się zaczyna, a futbol ma tę przyjemną właściwość, że pozwala przez kilka miesięcy wierzyć w rzeczy, które później okazują się albo genialną intuicją, albo zabawnym błędem, o którym już nikt nie pamięta.

Szczecin ma zresztą własną historię związaną z komunikacją. 23 sierpnia 1879 roku po mieście przejechał pierwszy konny tramwaj. Wagoniki poruszały się z prędkością około dziewięciu kilometrów na godzinę. Nie była to prędkość, którą dzisiaj nazwalibyśmy imponującą. Ale wystarczała, by pasażerowie mogli w pół godziny dostać się z Westendu do Elysum. Dziewięć kilometrów na godzinę.


Może właśnie tyle potrzeba czasem także Białej Gwieździe. Nie zawsze trzeba przyspieszać. Nie każdy mecz musi być demonstracją szybkości. Nie każda akcja musi wyglądać jak próba odzyskania wszystkich straconych punktów naraz. Czasem wystarczy utrzymać kierunek. Wygrać, kiedy można. Zremisować, kiedy trzeba. Nie przegrać, kiedy mecz wymyka się spod kontroli. I ciułać punkty. Jeden po drugim.

W piłce, podobnie jak w komunikacji miejskiej, najważniejsze nie jest przecież to, jak szybko ruszamy. Najważniejsze jest, czy jedziemy we właściwą stronę.


Londyńczycy mieli swoją Pudding Lane. Szczecin miał konny tramwaj. Wisła ma niedzielny mecz.
Niech więc Biała Gwiazda nie szuka tym razem skrótów.
Niech wybierze jeden kierunek.
W górę tabeli.
One way.

Czytaj też Wiślaku

Wiślackie Newsy
Zabrakło lidera
Wiślackie Newsy