Rosyjski system miar
Miał to być kolejny Dzień Meczowy poświęcony historii. 11 października to przecież dzień urodzin Eleanor Roosevelt, Wielkiej Damy amerykańskiej polityki.
Chciałem napisać o kobiecie, która weszła do historii bez pytania o zgodę, nie czekając, aż ktoś uzna, że nadszedł właściwy moment, by zajęła należne jej miejsce. Zatem, miało być o spotkaniu Dwóch Wielkich Dam Polskiego Futbolu.
Ale plany mają to do siebie, że czasem przegrywają z rzeczywistością. Decyzja Wiadomej Damy w Wiadomej Sprawie sprawiła, że trzeba było zmienić konwencję. Zamiast opowieści o Eleanor Roosevelt pojawił się temat znacznie bliższy mieszkańcom Stolicy Mazowsza, a zarazem – jak to często bywa – wykraczający daleko poza futbol.
Bo 11 października można przypomnieć sobie również inne wydarzenie. W 1835 roku car Mikołaj I wprowadził rosyjski system miar. Cel był prosty: całe imperium, z Warszawą włącznie, miało mierzyć według tych samych reguł. I mierzyło.
Dziś można w Warszawie obserwować ustanawianie nowych miar. Tym razem nie chodzi o arszyny i sążnie, lecz o to, kto może uczestniczyć w piłkarskim widowisku.
Dziś wykluczenie Białej Gwiazdy, jutro być może innych, a pojutrze – jeśli logika selekcji okaże się wystarczająco wygodna – już tylko swoi.
Historia Eleanor Roosevelt musiała więc poczekać. W końcu ona również opowiadała o świecie, w którym nie wszyscy chcieli zaakceptować obecność tych, którzy nie zamierzali grzecznie czekać na zaproszenie.
Na szczęście zakaz nie obejmuje jeszcze oglądania meczu w telewizji. Choć, biorąc pod uwagę ewolucję warszawskich miar, nie wykluczałbym, że i w tej kwestii ktoś kiedyś zechce zaprowadzić porządek.
Wtedy pozostanie nam już tylko radio. O ile oczywiście komentator będzie miał właściwą bumagę (przepustkę).
