W imieniu Tomasza Frankowskiego i Cristiano Ronaldo

Ryzyko w futbolu nie jest abstrakcją. Ma swoją fakturę, swój ciężar, swój gorzki lub słodki smak.


Ryzyko to ta jedna milisekunda, gdy bramkarz decyduje się wyjść do piłki, choć wie, że jeśli się pomyli, pomyli się publicznie.


Ryzyko to wślizg stopera, który w galopującym napastniku widzi nie tylko przeciwnika, lecz także własną reputację.


Ryzyko to zwykłe podanie wszerz boiska – gestem pozornie banalnym, a jednak podszytym ryzykiem, jak każdy ruch wykonywany na oczach tysięcy.


Ryzyko to DNA meczu. To decyzja podjęta, zanim człowiek zdąży ją nazwać. Bez ryzyka futbol traci dramaturgię, tę nieprzewidywalność, która sprawia, że ludzie wracają na stadiony nawet wtedy, gdy wiedzą, że ich drużyna znów może ich zawieść.


Ryzyko jest również decyzją trenera: kogo wypuścić od pierwszej minuty, kogo wywołać z ławki, komu zaufać w chwili, gdy mecz zaczyna wymykać się spod kontroli.


W niedzielny, letni wieczór oba sztaby będą musiały zaryzykować. Górnik – fedrujący na dwóch kierunkach, puchary i liga, jakby próbował utrzymać równowagę między ambicją a rozsądkiem. Wisła – płynąca mocnym, choć zdradliwym nurtem ku górze tabeli, świadoma, że każdy kolejny metr w górę wymaga wysiłku większego niż poprzedni.


Data tej potyczki nie jest przypadkowa. 16 sierpnia 2003 roku – dwadzieścia trzy lata temu – na Old Trafford, w 61. minucie, wbiegł na boisko osiemnastolatek. Cristiano Ronaldo. Sir Alex Ferguson, w śnieżnobiałej koszuli i granatowym krawacie z bordowymi akcentami, podjął decyzję, która w tamtej chwili wydawała się ryzykowna, a dziś wydaje się oczywista. Zmienił Nicky’ego Butta, wpuścił chłopaka, który miał dopiero nauczyć się, jak wygląda ciężar wielkiego klubu.


Ronaldo wbiegł na murawę i zaczął pisać historię futbolu własnymi słowami. Czy w 23. rocznicę tamtego debiutu trener Mariusz Jop zdecyduje się na podobny gest? Czy pośle na plac siedemnastolatka Oliwiera Pławińskiego, pozwalając, by historia – ta wielka i ta lokalna – zetknęły się w jednym momencie? A może gen ryzyka każe mu wywołać z ławki Jérémiego Guillemenota, piłkarza, który potrafi zmienić bieg meczu jednym ruchem?


Czy sprostają? To już inna opowieść. Ważniejsze jest to, by Wisła wykonała kolejny krok ku mistrzostwu AD 2027 z właściwą reakcją na wydarzenia boiskowe – z odwagą, która nie jest brawurą, lecz świadomością, że bez ryzyka futbol staje się grą pozbawioną sensu.


Dosyć boiskowej nudy, kalkulacji i piłkarskich szachów. Bądźmy ryzykantami tej ligi!


16 sierpnia ma też urodziny Tomasz „Franek” Frankowski. Spryciarz pola karnego, człowiek wielkiej kultury boiskowej. Pan Piłkarz. Niech i jego oczy nacieszą się pięknymi bramkami Białej Gwiazdy na Roosevelta. Niech i jedna z nich będzie z dedykacją dla Franka. Pan Piłkarz powinien dostać od Wisły coś, co rozumie najlepiej. Bramki.

Czytaj też Wiślaku

Wiślackie Newsy
Wiślackie Newsy
Zabrakło lidera