Niezwyciężony kapitanie, prowadź do zwycięstwa!
Niedzielne spotkanie będzie prawdziwym egzaminem dla Wiślaków, zagramy bowiem z wicemistrzem Polski na jego boisku.
Zapraszam na kilka zdań przed spotkaniem z Górnikiem Zabrze. Tym razem tekst pod hasłem: Niezwyciężony kapitanie, prowadź do zwycięstwa!
Górnik Zabrze czeka na zwycięstwo z Wisłą Kraków już 6 lat, 8 miesięcy i 10 dni (dane na 16 sierpnia).
Gdyby Wisła Kraków wygrała w Zabrzu 3:0 (nie twierdzę, że jest to bardzo prawdopodobne, ale przecież nie jest niemożliwe), bilans bramkowy w lidze będzie wynosił 171:171 🙂
Najwięcej bramek w lidze strzelił Górnikowi Zabrze Paweł Brożek, było ich 12. Tomasz Frankowski wśród wiślackich strzelców przeciwko Górnikowi zajmuje 4. miejsce z 8 golami. Warto jednak nadmienić, że połowę z nich zdobył w meczu z 2000 roku, gdy Wisła Kraków wygrała na Reymonta 6:3. Był to jedyny mecz ligowy Wisły Kraków, w którym Łowca Bramek strzelił cztery gole.
Spośród piłkarzy mających (realne) szanse zagrać w niedzielnym meczu tylko nasz kapitan i najstarszy zawodnik, Alan Uryga, ma na koncie mecze z Górnikiem Zabrze. Zagrał w barwach krakowskiej Wisły pięć takich meczów i… ani jednego z nich nie przegrał. Marcel Łubik całkiem niedawno, a Wiktor Biedrzycki wieki temu, grali dla Górnika Zabrze.
Skoro pojawił się wątek najstarszego piłkarza Wisły Kraków, warto wspomnieć o najstarszym piłkarzu Górnika Zabrze. Jest nim były Wiślak, 34-letni Rafał Janicki, który z Wisłą Kraków grał wiele razy, ale w barwach Górnika Zabrze tylko dwa razy i oba te mecze przegrał.
Przy okazji meczu Wisły Kraków z Górnikiem Zabrze nie sposób nie wspomnieć Andrzeja Iwana, bo choć my, urodzonego w Krakowie piłkarza, uważamy za Wiślaka, legendę Białej Gwiazdy, także kibice Górnika Zabrze mają go w sercach. Wystarczy powiedzieć, że Andrzej Iwan zdobył mistrzostwo Polski z Wisłą Kraków raz, a z Górnikiem Zabrze trzy razy.
Oto co napisał Marcin Zasada z Sportowy24.pl, uzasadniając obecność Andrzeja Iwana wśród 50 najlepszych piłkarzy Górnika Zabrze: „Iwan bywał spektakularny na boisku i poza nim. Do Górnika trafił w trudnym – że się tak wyrazimy – momencie kariery. Ale, choć zabawił w nim krótko, miewał przebłyski piłkarskiego geniuszu. Był gwiazdą 3 mistrzowskich ekip, również dzięki dyscyplinie, którą utrzymywał w drużynie trener Hubert Kostka. Ktoś pamięta tytuł wywalczony w 1987 roku? Gdyby nie dwa zwycięskie gole Iwana w końcówkach dwóch meczów na finiszu rozgrywek (ze Stalą Mielec i Pogonią Szczecin), mistrzem byłaby Pogoń.”
Podczas ostatniego meczu ligowego Górnika Zabrze z Radomiakiem w wyjściowej jedenastce było tylko trzech piłkarzy, którzy zagrali w ostatnim meczu sezonu 25/26: wspominany już Rafał Janicki, skrzydłowy Maksym Chłań oraz norweski napastnik Sondre Liseth. Trzech piłkarzy, na których warto zwrócić uwagę, wybiorę więc z nowych graczy klubu Lukasa Podolskiego.
Skrzydłowy Peter Federico. Doczekaliśmy czasów, gdy w polskiej Ekstraklasie grają piłkarze z przeszłością w Realu Madryt. Urodzony w Madrycie, ale pochodzący z Dominikany Peter Federico zagrał nie tylko ponad 100 meczów w rezerwach Realu prowadzonych przez tego Raúla, ale ma na koncie także trzy mecze w seniorskiej drużynie Carlo Ancelottiego. Do Górnika Zabrze wyceniany na 1,5 miliona euro skrzydłowy trafił z drugoligowego Realu Valladolid. Zadebiutował w Ekstraklasie w poprzedniej kolejce meczem z Radomiakiem i od razu zdobył dwa gole. Wygląda na to, że chłopak wyróżnia się nie tylko bujną czupryną, ale też piłkarskimi umiejętnościami.
Środkowy pomocnik Paulo Bernardo. Górnik Zabrze stracił na rzecz Korony Kielce wycenianego na 3,5 miliona euro Patrika Hellebranda, ale szybko powetował sobie straty sprowadzeniem wycenianego na… 3,5 miliona euro 24-letniego Portugalczyka Paulo Bernardo. Czy piłkarz, który uczył się piłkarskiego fachu w Benfice Lizbona, okaże się nowym liderem Górnika Zabrze? Nie mam nic przeciwko, choć w meczu z Wisłą Kraków może zagrać beznadziejnie.
Ofensywny pomocnik Kacper Urbański. Trzeci gracz, który – być może – będzie decydował o obliczu Górnika Zabrze w tym sezonie, to dobrze znany w Ekstraklasie Kacper Urbański. 21-latek przychodził do Legii Warszawa jako młody talent po kilku sezonach spędzonych we Włoszech, ale nadziei warszawskiej publiczności nie spełnił. Choć miał kontrakt do 2028 roku, klub rozstał się z nim bez żalu i piłkarz trafił do Górnika jako wolny zawodnik. Czy na Śląsku pójdzie mu lepiej niż w stolicy? Na to pytanie w sumie można odpowiedzieć pozytywnie, bo po trzech meczach w lidze ofensywny pomocnik ma już na koncie gola i asystę, czyli w punktacji kanadyjskiej tyle samo punktów, co w Legii po całym sezonie.
