Wisła Kraków nie awansuje do Ekstraklasy jeśli nie nauczy się tej jednej rzeczy
Trener Kazimierz Moskal musi nauczyć swoich piłkarzy jak grać ze słabszym przeciwnikiem.
Piłkarze Wisły Kraków całkowicie zdominowali Wartę Poznań w pierwszej połowie piątkowego meczu, a mimo to na przerwę schodzili przy wyniku 0-1. Druga odsłona nie była już tak efektowna w wykonaniu zawodników Białej Gwiazdy i ostatecznie poznaniacy dowieźli swój wynik. Jeśli trener Kazimierz Moskal nie nauczy swoich piłkarzy wygrywać takich meczów, Wisła Kraków nie awansuje do Ekstraklasy, a być może nawet nie poprawi miejsca z poprzedniego sezonu.
Zwycięstwo z teoretycznie silniejszym przeciwnikiem to w przypadku Wisły Kraków normalka (dla przypomnienia w ostatnich miesiącach – Widzew Łódź, Piast Gliwice, Pogoń Szczecin, Spartak Trnava a nawet wyceniane 10 razy wyżej Cercle Brugge). Emocje w tych spotkaniach (szczególnie z Pogonią i Spartakiem) są absolutnie wyjątkowe i pozostaną w naszych głowach na wiele lat.
Problem polega na tym, że awansu do Ekstraklasy nie wygrywa się meczami z silniejszymi czy nawet z ekipami o zbliżonym potencjale. Żeby powrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej Wisła Kraków musi wygrywać mecze z ekipami (teoretycznie) słabszymi.
Spis treści wiślackiej opowieści
Czemu Wisła Kraków nie potrafi wygrywać ze słabszymi drużynami?
Czemu Wisła Kraków nie potrafi wygrywać ze słabeuszami? Za cholerę tego nie wiem. Taki mecz jak z Wartą Poznań może się przecież przydarzyć, czemu jednak wiślakom przydarza się to z regularnością hejnału mariackiego? Oto tajemnica.
Tylko najwięksi optymiści wierzą, że Wisła Kraków jest w stanie odrobić straty do czołówki I ligi. Bruk-Bet Termalica Nieciecza z trenerem Marcinem Broszem jest już absolutnie poza zasięgiem. Ekipa z małopolskiej wsi straciła w 9 meczach 2 punkty. Wisła Kraków w sześciu spotkaniach straciła 12 punktów. Na pocieszenie można powiedzieć, że te zaległe mecze (które w mojej głowie wygrywamy) to spotkania z drużynami z czołówki tabeli (w tym momencie miejsca 4., 5. i 6.) więc jest szansa, że będzie się Wiśle grało nieco łatwiej.
Awans nadal możliwy
Oczywiście Wisła Kraków nadal może awansować w tym sezonie. Strata do miejsc barażowych jest minimalna. Żeby się tak stało trener Kazimierz Moskal musi jednak odmienić tę drużynę. Biała Gwiazda musi uwierzyć w to że można wygrywać nie tylko z ekipami mocniejszymi, ale także tymi teoretycznie słabszymi i to regularnie.
Co na pewno nie pomoże Wiśle Kraków w awansie do Ekstraklasy
Przyznaje się bez bicia, że nie wiem co może odmienić grę Wisły Kraków, czy raczej, co może spowodować, że wiślacy będą skuteczni, wiem natomiast co na pewno nie pomoże Wiśle Kraków. Oto więc poniżej pięć rzeczy, które na milion procent nie pomogą Wiśle Kraków.
- Obniżenie pensji piłkarzom (pomijam prawne aspekty tego pomysłu).
- Pisanie (na twitterze czy facebooku) o tym, że Mateusz Młyński jest beznadziejnym piłkarzem.
- Pisanie po raz setny (na twitterze czy facebooku) o tym, że Enis Fazlagić kosztował 500 tysięcy euro.
- Przypierdalanie się do Jarka o każdą bzdurę.
- Opowiadanie w wywiadach o milionowych długach Wisły Kraków jak ostatnio zrobił to Marek Koźmiński (Będzie niezmiernie trudno uzdrowić coś, co ma 60-70 milionów długów, bo jak zaczniesz spłacać ten dług, to zaraz gdzieś indziej wyjdzie kolejne 20-30 milionów).
Ja-ro-sław, Ja-ro-sław, Ja-ro-sław
Niewątpliwie Jarosław Królewski odpowiada za to co ostatnio dzieje się w Wiśle Kraków. Wyniki rywalizacji ligowej są zatrważające i – na razie – nie widać poprawy. Prezes ma też łatwość – moim zdaniem cokolwiek niepotrzebną – obrażania ludzi z którymi powinien współpracować – nie pamiętam wszystkiego, ale z pewnością dostało się dziennikarzom (inteligentny to tylko Grzegorz Wojtowicz), prezesom innych klubów (bodaj Miedź Legnica, jeśli mnie pamięć nie myli) i ostatnio agentom piłkarskim (oberwał opiekun Enisa Fazlagicia). Obrzucanie inwektywami całych grup zawodowych związanych z piłką nożną wydaje się dość frywolną strategią prowadzenia klubu piłkarskiego.
Z drugiej jednak strony kibice Wisły Kraków, także w dużej mierze dzięki Jarosławowi Królewskiemu, przeżywali w ostatnim czasie wielkie i pozytywne emocje. Na takie mecze jak z Pogonią Szczecin czy Spartakiem Trnava czekaliśmy lat kilka, żeby nie powiedzieć, że kilkanaście. Jarosław Królewski popełnia z pewnością błędy, bywa przemądrzały, czasem dziwnie uparty, ale ciągle jest człowiekiem błyskotliwym, otwartym na kibiców jak żaden prezes w Polsce i – bez cienia wątpliwości – zaangażowanym w Wisłę Kraków całym sercem.
Jak każdy kibic Wisły Kraków jestem sfrustrowany wynikami. Nie mogę pojąć jak ekipa wyceniana najwyżej z całej ligi znalazła się 15. miejscu w tabeli. Uważam jednak, że prezes Królewski zasługuje na wsparcie, bo tylko ze wsparciem całej wiślackiej społeczności uda się osiągnąć awans do Ekstraklasy.
Okładka: fot. Krzysztof Porębski / www.fotoporebski.pl